Darmowa dostawa przy zamówieniu powyżej 199 zł

Szukaj

  • 0

Czy Kochasz Swoje Ciało?

Martyna, 26 wrzesień 2019
Czy Kochasz Swoje Ciało?

Jaką masz relację ze swoim ciałem? 
Jak się czujesz, gdy patrzysz na nie w lustrze? 
Jak o nim myślisz? 
Jak o nim mówisz? 
Pozwalasz mu istnieć w takiej postaci w jakiej jest? 
Czy otaczasz je akceptacją, wdzięcznością i zrozumieniem? 
Czy pozwalasz mu świecić swoim naturalnym pięknem? 

Muszę Ci powiedzieć, że jeszcze jakieś 2 lata temu nienawidziłam swojego ciała. Wiecznie wytykałam mu błędy. Skupiałam się na wadach. Szejmowałam samą siebie. Nie potrafiłam przyjąć komplementu. Dopytywałam o negatywne uwagi. Wiecznie powtarzałam, że mam gruby brzuch, grubą dupę i wielki cellulit. I mówiłam o tym z pogardą dla siebie, dla mojego ciała. Katowałam się ćwiczeniami i dietami, które nie były dla mnie. Wszystko, aby w końcu polubić swoje odbicie. Pochwalić się przed innymi tym, że W KOŃCU jestem coś warta, bo mam szczupłe ciało. Ale wiesz co? Gdy w końcu „udało” mi się schudnąć, tak naprawdę na skutek choroby, która uwięziła mnie w łóżku i sprowadziła moja dietę do płynów, to nadal nie czułam się ze sobą dobrze. Nadal węszyłam, do czego by się tu jeszcze przyczepić. 

Cała ta historia sprawdza się do braku miłości do siebie, braku wdzięczności za moją świątynię, która przechodziła ze mną wszystkie te fazy, cały okres strasznej nienawiści do siebie. A Ona i tak była, trzymała mnie przy życiu w tej rzeczywistości, choć ciągle ją sabotowałam i wolałam mieć inną, lepszą świątynię. 

Pewnego dnia coś nagle pękło. Wychodząc spod prysznica spojrzałam na swoje odbicie. Pierwszy raz zobaczyłam całą, prawdziwą siebie. Całą moją drogę, która tak pięknie maluje się na moim ciele. Zobaczyłam bliznę nad cipką, przez którą moja córka przyszła na ten świat po raz pierwszy. Zobaczyłam też samą Yoni, która dostarczyła moją córkę na ten świat po raz drugi. Zobaczyłam blizny, znamiona i inne dziwne znaczki opowiadające o moich doświadczeniach. Zobaczyłam ponętną pupę i potężne uda i biodra, które dodawały mi sił w chwilach słabości. Zobaczyłam cellulit, które je pokrywa i to jakie wiadomości niesie o moim rodzie. Wdzięczność, że mogę te geny nosić w sobie. Zobaczyłam wydęty brzuszek, który opowiada, że w moim ciele znajduje się dużo powietrza. Moja znajoma powiedziała mi niedawno, że według pewnego plemienia w Zimbabwe powietrze w ciele świadczy o tym, że duch jest mocny i żywy (mam nadzieję, że nic nie przekręciłam ;). Przekaz był taki, że to dodaje mocy). Zobaczyłam swoje piersi, które od zawsze nienawidziły staników i są lekko opadnięte. W tamtym momencie karmiły już parę miesięcy moją córkę. Poczułam za nie ogromną wdzięczność. Dojrzałam w końcu ich piękno. Zobaczyłam moją twarz, moje oczy, usta, nos, policzki. Podziękowałam im za to, że tak pięknie pokazują moje emocje. Zobaczyłam całą siebie, w swojej pięknej, wyjątkowej i niepowtarzalnej świątyni. Pierwszy raz w życiu patrzyłam na siebie z miłością. I to był właśnie początek mojej ogromnej przemiany. Całkowitej transformacji mojego istnienia. 

I wiesz co? Moje ciało nagle zaczęło się zmieniać, a ja nie zmieniłam żadnych nawyków żywieniowych, nie zaczęłam ćwiczyć. Moje ciało zaczęło pięknieć. Od tamtej pory zanurzam się coraz głębiej w ocean bezwarunkowej miłości i to jest naprawdę sensualne przeżycie. Codziennie odkrywam nową cześć siebie i zakochuję się w sobie coraz głębiej i głębiej. Cudownie jest czuć się tak przyjemnie w swoim ciele. 

Jeśli chodzi o mnie, to to zdjęcie mogłoby być bez cenzury, ale nie wiem czy internet to zniesie. ;)

Kochaj siebie. <3 <3 <3 

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów